Podniecający zapach cudzych pieniędzy

W minioną sobotę odbyło się zebranie wyborcze warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, którego jestem członkiem od ponad 10 lat. Uzyskanie członkostwa wymagało wykazania się odpowiednim dorobkiem dziennikarskim oraz poparcia dwóch członków SDP. Poszukując informacji o tym, kto został nowym prezesem, napotkałam na internetowych stronach stowarzyszenia informację, że członkowie, którzy ukończyli 70 lat, są zwolnieni z płacenia składek (http://www.sdpwarszawa.pl/11,Czlonkostwo.html. To o mnie! Roczna składka dla emeryta do siedemdziesiątki wynosi 41 zł (3 zł składka miesięczna na SDP plus 5 zł składka roczna na International Federation of Journalists, IFJ, z siedzibą w Brukseli http://www.ifj.org/).

Przynależność do obu organizacji to duży prestiż i całkiem wymierne zniżki, a do tego efekt samej legitymacji prasowej – wprost niemierzalny! IFJ ma fantastycznie wyglądającą legitymację, zwaną w redakcji GdL czerwoną blachą. Legitymacja ta działa na otoczenie bez otwierania, wystarczy że wyjmę ją z torebki, a życzliwość wobec mnie wzrasta w postępie geometrycznym.;) Otwiera się wiele drzwi, niektóre gratis – dość wymienić bezpłatny wstęp do muzeów państwowych w Europie. Wynikają z tego całkiem wymierne ulgi, sięgające jednorazowo nawet 30 euro. Fajnie jest być dziennikarką & seniorką!

Siłę mojego peselu poznałam także jako mieszkanka Warszawy. Od tego roku jeżdżę bezpłatnie komunikacją miejską. Wystarczy że okażę kontrolerowi dowód osobisty. Moją starą kartę miejską bezpłatnie mi przekodowano, abym mogła korzystać także z metra.

To kolejna oszczędność w domowym budżecie. Miło, że miasto stołeczne Warszawa oraz SDP nie odczuwają potrzeby uderzania po kieszeni pokolenia 70+.

Izba lekarska zaś niewolna jest od takich ciągot. Tu składki muszę płacić do ukończenia 75. roku życia. W niższym wymiarze niż lekarze pracujący, bo 120 zł rocznie. Ale moja emerytura za 2014 r. wyniosła 23691,66 zł brutto minus 1872 zł podatku = 19947,66 zł netto, czyli miesięcznie 1662 zł, więc składka jest całkiem sporym wydatkiem w domowym budżecie.

Czego dostaję więcej od izb lekarskich niż od SDP czy władz miasta, na które to izby muszę płacić składkę jeszcze przez 5 lat?

Zdecydowanie więcej mam pustych obietnic ze strony władz samorządu lekarskiego, który do utraty tchu tańczy dla mojego dobra na dobroczynnych balach organizowanych pro seniore (http://www.proseniore.pl/article/6,12,charytatywne-bale.html).

Ciągle czytam o tym, jaką to opiekę prawną mi zapewnią izby w związku z wykonywaniem zawodu lekarza i o tym, jak zadbają o mój wizerunek. Tymczasem gdy lekarz senior z mojej OIL znalazł się w poważnych tarapatach, broniła go prywatna kancelaria prawna (http://gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/wazniejsze-nowosci/207-roszczenia-nfz-wobec-lekarz-wystawiajacego-recepty-pro-auctore-i-pro-familiae-byly-bezpodstawne), a nie izbowi prawnicy.

Za taką troskę to ja na razie dziękuję  – jak mawiają nasi pacjenci.

Jakim mamy wizerunek jako środowisko – każdy widzi. Naprawdę trudno zorientować się, na czym polegają działania izby lekarskiej w kwestii naprawy wizerunku.

No a co z korzyściami wynikającymi z bywania na balach karnawałowych? – zapytacie. Otóż nie tańczę. Dlaczego? Nie ustaliliśmy z sekretarzem redakcji przed ślubem, KTO PROWADZI i tak już zostało. ;))

Krystyna Knypl
https://sites.google.com/site/myjournalismkrystynaknypl/

 

stolDSC06334-1660

Fot. Krystyna Knypl