Dr Odrana-Zatroskana* i jej drużyna w akcji

DSC00363-1Custom

W mediach pojawił się wywiad z dr. Bartoszem Arłukowiczem, w którym zawiadamia on, iż zamierza „zaopiekować się” osobami z pokolenia plus 60. W naszym społeczeństwie osób w tym wieku jest aż 20%. Jako adresatka zapowiedzianej ministerialnej troski poczułam się „jakoś niewyraźnie” i nie mogę sobie przypomnieć, jaki specyfik zażywa się na tę przypadłość.;)) Z pewnością jest to specyfik nierefundowany, bo był reklamowany w telewizji. Cieszę się, że nie obciążę budżetu państwa, który ma tyle potrzeb pilniejszych: a to nagrody za trzeci kwartał dla urzędników, a to monitorowanie Sejmu, a to nowe etaty kontrolerów…

Mam świadomość, że objadanie się lekami nienależnie refundowanymi w czasach kryzysu jest po prostu naganne. Od dawna też podejrzewałam, że wylegiwanie się na stare lata na łóżkach szpitalnych jest antyobywatelskie, antyspołeczne i wymierzone przeciwko każdej partii, każdemu rządowi i ministerstwu zdrowia.;)) Dlatego jako dobra obywatelka z dyplomem lekarza powiadam: Drodzy moi potencjalni opiekunowie, bądźcie spokojni – do szpitala to ja udawałam się tylko do pracy i raz w życiu do porodu. Obiecuję nie bywać tam więcej w żadnym charakterze, nie ambarasować was i nie oczekiwać opieki.

Raduje mnie fakt, iż minister zapowiada „cywilizacyjny skok rozumienia starości”, bowiem „starość musi być zdrowa”. A skoro tak ma być, to „szoruj, dr babciu, do przychodni”, jak to napisałam w felietonie na temat pomysłu wymaganej liczby godzin pracy lekarza na emeryturze w celu zachowania aktywnego PWZ.

Już przed dwoma laty przy okazji wprowadzania refustawy kolega prezes NRL publicznie przed kamerami telewizyjnymi orzekł, że środowisko lekarskie powinno dać szansę ministrowi. Widać, że nawyk dawania szansy szefowi MZ utrwalił się w naszej izbie, skoro prominentni jej przedstawiciele głowią się, ile godzin powinien pracować lekarz otrzymujący emeryturę, aby mieć aktywne PWZ i „nie wyjść z wprawy”(http://gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/obchod-poranny-blog-redaktor-naczelnej/38-jestem-naprawde-wkurzona).

Przy okazji pragnę poinformować izbowych pomysłodawców tych przepisów dotyczących lekarzy na emeryturze, że jak się ma wprawę, to się z niej nie wychodzi. I nie jest to informacja teoretyczna z mojej strony. W ubiegłym tygodniu przećwiczyłam w praktyce skuteczne niesienie pomocy w przypadku utraty przytomności w miejscu publicznym. Niczego nie zapomniałam, a jedyna sprawa, która była dla mnie trudna, to informacja od personelu przybyłej karetki pogotowia, że nie mogą mi podać, jakie ciśnienie oraz poziom glikemii ma ratowany przeze mnie pacjent, bo paramedycy stoją na straży praw pacjenta, a ten być może nie życzy sobie informowania osób postronnych o stanie swojego organizmu i nie zostawił pisemnej dyspozycji w historii choroby. Informacja iż jestem lekarzem i udzielałam pierwszej pomocy zasłabniętemu nie zrobiła na paramedykach najmniejszego wrażenia.

Ta frustrująca scena wprawdzie miała miejsce za granicą, ale wierzę, że nasi politycy zadbają o to, aby lekarz nie miał prawa do takich informacji o pacjencie także w Polsce.

 Gdy piszę te słowa, nadchodzi agencyjna informacja prasowa, z której dowiaduję się, że nawet pani prezes Agnieszka Pachciarz zamierza się troszczyć o pokolenie plus 60.

Ratunku!!! Czy jest na sali lekarz??? Nie paramedyk, nie polityk z dyplomem lekarza, nie urzędnik NFZ, ale LEKARZ!!! Zrobiło mi się słabo od nadmiaru tej troski i tylko lekarz mnie zrozumie.

Krystyna Knypl
https://sites.google.com/site/myjournalismkrystynaknypl/

 


*Dr Ewa Odrana-Zatroskana to postać z moich książek „Pocałunek uzależnienia” oraz „Diagnoza: gorączka złota”, kieruje ona Ministerstwem Wszystkich Pacjentów. Placówka ta za rządów jej następcy dr. Bartolomeo Karierra-Nieuwierra zmienia nazwę na Ministerstwo Wyłącznie Dobrych Decyzji. Czyż powiedzenie „życia nie przejaskrawisz” nie jest niezwykle trafne?