Zaćmienie tylko na ubezpieczenie?

oczyzkortowgornikamini

Sokole oko NFZ widzi to, czego nie ma!

Krystyna Knypl

Znana warszawska placówka medyczna Sensor Cliniq otrzymała wypowiedzenie kontraktu na świadczenie usług w ramach umowy z NFZ.

Oto informacja prasowa, jaką dostaliśmy w związku z tą sprawą:

Protestujemy przeciwko wypowiedzeniu przez Mazowiecki Odział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia (MOW NFZ) naszemu szpitalowi Sensor Cliniq umowy w zakresie okulistyka – hospitalizacja planowa. Protestujemy także przeciw nieuzasadnionym zarzutom bezprawności postawionym na konferencji MOW NFZ w dniu 23 września br.

Na konferencji prasowej Spółki Sensor Cliniq, która odbyła się w Polskiej Agencji Prasowej, przedstawiliśmy nasze stanowisko Spółki.

Po pierwsze umowę rozwiązano pomimo braku ostatecznych rozstrzygnięć kontrolnych i bez wysłuchania stanowiska Sensor Cliniq.

Po drugie nie zgadzamy się ze stanowiskiem MOW NFZ co do meritum. Szpital działa od ponad 11 lat. W takcie tych lat działalności medycznej wykonaliśmy około 50 tys. operacji zaćmy, Szpital zdobył wiele prestiżowych nagród za wysoki standard świadczonych usług medycznych i cieszy się opinią wiodącej placówki w operacjach zaćmy na Mazowszu. W naszym szpitalu oferujemy całkowicie bezpłatne dla pacjentów leczenie standardowe, na które mamy umowę z MOW NFZ, oraz świadczenia ponadstandardowe, za które NFZ nie płaci, a do którego pacjenci mogli dopłacać, jeżeli sobie tego życzyli. Nie dochodziło do podwójnego finansowania tych samych świadczeń. Bezpłatnie oferowaliśmy i oferujemy świadczenia w standardzie koniecznym, zgodnie z art. 35 ustawy o świadczeniach. Standard NFZ to wszczepienie soczewki o dwóch cechach: wewnątrzgałkowej i zwijalnej. Świadczenia ponad ten standard podlegały dopłacie. Oferowaliśmy po prostu więcej, niż finansuje NFZ, który od 8 lat nie unowocześnił oferowanego przez siebie standardu leczenia zaćmy. Wypowiedzenie nam umowy oznacza nie tylko zablokowanie dostępu do tych nowocześniejszych metod leczenia zaćmy, nieobjętych finansowaniem NFZ!, ale także wypadnięcie tysięcy chorych z kolejki na operację standardową od grudnia 2013 do grudnia 2016 r.

Dopłata do świadczeń lepszych niż oferowane w ramach wyceny NFZ pozwala pacjentom na wybór i nie może być piętnowane przez MOW NFZ, a wręcz przeciwnie, jest korzystnym dla pacjentów uzupełnieniem ograniczonej oferty NFZ. Zablokowanie pacjentom możliwości wyboru jest naruszeniem ich praw do leczenia zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i nie ma nic wspólnego z równym traktowaniem. Według naszych szacunków około 40% pacjentów, nie tylko w naszej placówce, wybiera ponadstandardowe leczenie i są oni z tego wyboru zadowoleni, o czym świadczą liczne głosy kierowane do naszego Szpitala.

Ponadto uważamy, że przedwczesne działania MOW NFZ podjęte wybiórczo tylko wobec nas mają charakter dyskryminacyjny. Nie może być tak, że jednym świadczeniodawcom odbiera się kontrakt, a innych nie spotyka za to samo nawet kara umowna. Jeżeli MOW NFZ chciałby traktować wszystkich jako równych wobec tak rozumianego prawa, musiałby wypowiedzieć umowy dziesiątkom szpitali, w tym publicznym. Według naszej wiedzy na Mazowszu wszystkie prywatne placówki okulistyczne pobierają dopłaty związane z operacją zaćmy oraz zdecydowana większość szpitali położniczych (w tym publicznych) od wielu lat stosowała i nadal stosuje dopłaty, m.in. do znieczulenia czy za dostęp do lekarza w trakcie porodu. Jest to wiedzą publiczną, a więc MOW NFZ ma tego świadomość, tym bardziej że jest o takich sprawach informowany bezpośrednio przez pacjentów.

Liczymy w związku z tym na ponowne ustosunkowanie się do naszego stanowiska przez MOW NFZ i żywimy przekonanie, że decyzja o rozwiązaniu umowy zostanie cofnięcie. W przeciwnym razie podejmiemy wszelkie dostępne kroki prawne w celu ochrony naszego dobrego imienia i doprowadzenia do równego traktowania przez MOW NFZ wszystkich podmiotów leczniczych.

W wielu mediach ukazały się komentarze wspierające stanowisko Sensor Cliniq. Jak zawsze pod prąd zdrowego rozsądku interpretacyjnego popłynęły panie redaktor Agata Nowakowska i Dominika Wielowieyska w artykule http://wyborcza.pl/1,75478,14664634,Ekstra_zarobek_na_zacmie__Pacjenci_placili_dwa_razy.html, wprowadzając czytelników w błąd amatorską interpretacją przepisów prawa.

Zapytałam reprezentującą Sensor Cliniq mec. Paulinę Kieszkowska-Knapik, jak skomentuje ten artykuł.

Oto co odpowiedziała:

Artykuł powiela błędną i szkodliwą społecznie interpretację prawa.

    • NFZ nie płaci za leczenie ponadstandardowe. Jego wycena zabiegu i soczewki nie mieści w sobie kosztów wszczepiania soczewek bardziej zaawansowanych technologicznie, np. wieloogniskowych i torycznych. Skoro NFZ za te soczewki nie płaci, oferowanie ich pacjentom za dopłatą jest działaniem „poza koszykiem” świadczeń gwarantowanych. Nie ma więc wtedy żadnego podwójnego finansowania. Wybór droższej metody odbywa się na życzenie pacjenta, w odpowiedzi na jego zapotrzebowanie. Jest to działanie pożyteczne, a nie – jak sugerują autorki – szkodliwe. Jest to działanie legalne, bo żaden przepis go nie zakazuje. Dopłata nie zmienia miejsca w kolejce!
    • Sensor Cliniq i wszystkie podmioty działające jako świadczeniodawcy w formie spółek osiągają „zysk” z tej działalności i nie ma w tym nic złego. Bez zysku nie może działać żadne przedsiębiorstwo. Część tego zysku jest przeznaczana na doskonalenie usług dla pacjentów i nadążanie za współczesną medycyną. Ta placówka zoperowała 50 000 pacjentów bez powikłań!
    • Wszystkie podmioty działające jako przedsiębiorstwo, w tym przekształcone szpitale publiczne muszą pobierać dopłaty, jeśli chcą oferować coś więcej niż oferta NFZ. Tak jest w całym kraju i jest to zjawisko pozytywne, bo daje się ludziom wybór. Jeśli NFZ na serio traktuje swoją interpretację, powinien wypowiedzieć umowy większości szpitali okulistycznych i położniczych w kraju.

Uważam, że obywatel ma prawo dopłacić, nie tracąc wsparcia NFZ. Interpretacja NFZ dotycząca świadczeń w szpitalu na zasadzie „wszystko albo nic” oznacza, że albo bierzemy, co nam daje NFZ i uszy po sobie, albo jesteśmy „karani” za to, że chcemy więcej i płacimy za wszystko z własnej kieszeni. Pytam: dlaczego mamy mieć taki tragiczny wybór? Jeśli płacę składkę zdrowotną, mam prawo do leczenia w ramach systemu publicznego, a jeśli chcę czegoś lepszego, mogę dopłacić różnicę jak przy refundowanym leku w aptece.

Jeśli zakażemy pacjentom dokonywania wyboru, nie będzie niczego… jak mawiał klasyk. Żaden publiczny ani prywatny szpital nie da rady pokryć różnicy w kosztach między tym, co NFZ finansuje a leczeniem ponadstandardowym dla wszystkich pacjentów. Bez dobrowolnych dopłat do tej różnicy przez pacjentów leczenie w takim zakresie nie będzie w ogóle dostępne. Taki zakaz oznacza dramat ludzi niezamożnych i najuboższych, bo to w nich uderza taka interpretacja i oni będą jej ofiarami. Można uzbierać 1500 zł na dopłatę do nowocześniejszego standardu, natomiast nierealne jest znalezienie 10 000 na całkowicie prywatny zabieg.

W wypadku soczewek, a więc wyrobów medycznych, zgodnie z art. 35 ustawy o świadczeniach i przepisów wykonawczych w dziedzinie okulistyki bezpłatnie należą nam się soczewki o cechach „koniecznych” – wewnątrzgałkowe zwijalne. Takie finansuje NFZ w swojej wycenie ok. 2800 zł. Są jednak soczewki droższe, które mają 5 czy 10 dodatkowych wartości terapeutycznych, których NFZ nie finansuje. Inaczej się je wszczepia, inaczej funkcjonują w oku. Dzięki nim ludzie nie muszą nosić okularów albo korygują sobie astygmatyzm, albo chronią się przed plamką, czyli chorobą AMD, która prowadzi do ślepoty. Czy jest w tym coś złego?

W wypadku porodów koszyk nie wymienia znieczulenia jako włączonego do świadczenia gwarantowanego. W cenie płaconej przez NFZ za poród, tj. 1700 zł nie ma miejsca na znieczulenie, które kosztuje około 600 zł. Zakaz pobierania za nie dopłaty doprowadził do tego, że kobiety rodzą z gazem rozweselającym albo szpitale wymyślają darowizny czy fundacje. Gaz przy porodzie jest bezpłatny, ale nie wiem, czy to jest rodzenie po ludzku...

Oczywiście komunikacja z pacjentem musi być przejrzysta. Musi on wiedzieć, za co dopłaca i świadomie się na to godzić. Jednak odebranie mu z góry tej możliwości narusza jego podmiotowe prawo do ochrony zdrowia. Konstytucja mówi w art. 68 ust. 1 „Każdy ma prawo do ochrony zdrowia”. Prawo do finansowania publicznego ma wspierać, a nie ograniczać leczenie.

Naszym zdaniem

NFZ cierpi na specyficzną zaćmę ideologiczną: udaje, że współpłacenie nie jest konieczne i robi wszystko, aby nie było możliwe.

Nie musi się NFZ opiekować pieniędzmi obywateli aż z takim zapałem, wystarczy że „opiekuje się” ich zdrowiem!

Krystyna Knypl
https://sites.google.com/site/myjournalismkrystynaknypl/

Rys. Zen