Mój Instytut Medycyny Opartej na Doświadczeniu Osobistym

IMODO

Krystyna Knypl

Gloryfikowanie Evidence Based Medicine (EBM) i deprecjonowanie doświadczenia osobistego w medycynie osiągnęło chore proporcje. Nazwa EBM, czyli Medycyna Oparta na Faktach, jest dość przewrotna, sugeruje bowiem, że istnieje jakaś inna medycyna, drugiej kategorii, oparta na fikcji. Evidence Based Medicne (EBM) jest wspierana intensywnie przed dwa mocne filary: Big Pharmę i Big Academię.

Oś czasu

Niewiele osób wie, że określenie Evidence Based Medicine jest stosunkowo nowe, powstało w latach 70. Co więc było wcześniej? Na czym opierali się Hipokrates, Galen, Harvey i dziesiątki innych lekarzy, którzy żyli przed erą EBM? Opierali się na doświadczeniu osobistym, znajomości patofizjologii, zdrowym rozsądku, a w wypadku dyscyplin zabiegowych także na talencie manualnym, który jest darem losu. Czytali książki, w których choroby były opisane według następującego schematu: etiologia, patogeneza, diagnostyka z uwzględnieniem diagnostyki różnicowej, leczenie, rokowanie. W czasach moich studiów i specjalizacji nie istniały książki składające się tylko z pytań i gotowych odpowiedzi. Pytania przynosiło życie oraz codzienna praktyka lekarska. Odpowiedzi na pytania szukano, czytając literaturę fachową, dyskutując z kolegami, pomocna też była obserwacja pacjenta oraz staranne badanie podmiotowe i przedmiotowe.

Aby EBM robiła wrażenie na otoczeniu składającym się lekarskich szaraków, konieczne było ulokowanie jej w placówkach naukowych – taka lokalizacja to prestiż, czapki z głów i do nóżek padam. Gdy mamy do czynienia z nauką, to najlepiej ulokować ją w instytucie, a te mnożą się od pewnego czasu niczym grzyby po deszczu.

Zainspirowana tymi obserwacjami postanowiłam otworzyć Instytut Medycyny Opartej na Doświadczeniu Osobistym. W mojej placówce najważniejszą strukturą będzie Departament Myślenia i Zdrowego Rozsądku.

Czy ja mam prawo otworzyć instytut?

Z medycyną pozostaję w trudnym emocjonalnym związku od 1962 roku, kiedy to rozpoczęłam studia na wydziale lekarskim Akademii Medycznej w Warszawie i ukończyłam je w 1968 roku. Mogę więc powiedzieć, że mam Złoty Dyplom Lekarza.

Mam specjalizację z chorób wewnętrznych II stopnia oraz z hipertensjologii, a także tytuł European Society of Hypertension specialist oraz doktorat z kardiologii. World League of Hypertension nagrodziła mnie dyplomem uznania za zasługi w promocji diety z ograniczeniem soli na poziomie populacyjnym.

Na moje doświadczenie w medycynie składa się także praktyka lekarska: 15 lat na oddziale szpitalnym, 15 lat w konsultacyjnej poradni przyszpitalnej oraz 21 lat w prywatnych placówkach medycznych. W okresie szpitalnym miałam zwykle 5 dyżurów w miesiącu, czyli spędziłam na nich 900 dni. Prowadziłam średnio 6 pacjentów szpitalnych, na tyle również szacuję liczbę przyjmowanych pacjentów podczas dyżuru.

W okresie pracy w poradni przyszpitalnej przyjmowałam średnio 20 pacjentów każdego dnia. W dawnych czasach było 250 dni roboczych (teraz te dni się rozmnożyły), co daje w ciągu 15 lat 75 000 udzielonych konsultacji. Okres pracy w prywatnych placówkach medycznych to mniejsza liczba konsultacji – szacuję je łącznie na 5000.

Mam też doświadczenie w telemedycynie – moja najbliższa rodzina od wielu lat mieszka za granicą i udzielanie konsultacji przez komunikator internetowy jest moich stałym obowiązkiem matki i babci.

Każdy instytut to świat wielkiej nauki, można więc zapytać, czy mam dorobek naukowy. Mam. W zasobach Pub Med są moje liczne doniesienia naukowe, czytane i cytowane przez innych autorów. Moja najnowsza publikacja naukowa to artykuł Control of hypertension – should doctors roll up their sleeves or open their minds to new forms of communication? opublikowany na łąmach „e-Journal of Cardiology Practice”, który jest wydawany przez European Society of Cardiology (https://www.escardio.org/Journals/E-Journal-of-Cardiology-Practice/Volume-17/control-of-hypertension-should-doctors-roll-up-their-sleeves-or-open-their-min).

cytowanie16GdL660

cytowanie162GdL660

Ktoś może mieć wątpliwości, czy przypadkiem moja wiedza nie zwietrzała, wszak niebawem skończę 75 lat.

Dociekliwych spieszę poinformować, że na bieżąco uzupełniam swoją wiedzę, co dokumentują nie tylko moje punkty edukacyjne zgromadzone w wymaganej przepisami liczbie, ale także napisane przeze mnie fachowe książki i artykuły.

Dorobek ten tworzą: 12 książek (w tym cztery książki medyczne i 8 książek beletrystycznych, których akcja toczy się w środowisku lekarskim) oraz 780 artykułów i 786 tzw. nowości, i na tym nie poprzestaję. Od 2012 roku wydaję „Gazetę dla Lekarzy”, której jestem także redaktor naczelną –  taka aktywność wymaga wielu umiejętności, a śledzenie bieżącej literatury fachowej i bywanie na konferencjach naukowych i prasowych to mój stały obowiązek.

Podsumowanie dorobku lekarskiego, naukowego i dziennikarskiego jest dostępne pod adresem https://sites.google.com/site/myjournalismkrystynaknypl/.

Od wielu lat wygłaszam wykłady na specjalistycznych konferencjach i seminariach dla lekarzy, a także przedstawicieli innych zawodów (pielęgniarki, prawnicy) – spis jest pod adresem http://gdl.kylos.pl/wp/?p=8116.

Kto wygłasza wykłady? Profesorowie! Zamówię więc sobie wizytówkę:

dr n. med. Krystyna Knypl
prof. nadzw. IMODO

IMODOslupki660

Odmiany współczesnej medycyny

Żyjemy w świecie wszelkiej obfitości i pewnie z tego powodu profesor pediatrii z Australii David Isaacs na łamach „British Medical Journal” opisał aż 7 odmian medycyny (https://www.bmj.com/content/319/7225/1618):

  1. Eminence based medicine

Im starszy kolega, tym mniejszą wagę przywiązuje do czegoś tak przyziemnego jak dowody – pisze dr Isaacs. Doświadczenie kliniczne definiuje on jako popełnianie tych samych błędów z rosnącą pewnością siebie przez imponującą liczbę lat.

  1. Vehemence based medicine

Pewność siebie w głoszeniu poglądów jest najważniejsza w tej odmianie medycyny.

  1. Eloquence based medicine

Elokwencja wsparta całoroczną opalenizną, goździk w klapie garnituru od Armaniego plus elegancki język charakteryzują przedstawicieli tej odmiany medycyny.

  1. Providence based medicine

Medycyna oparta na opatrzności. Jeśli lekarz nie ma pojęcia, co dalej należy zrobić z pacjentem, decyzję najlepiej pozostawić Wszechmocnemu. Zbyt wielu klinicystów niestety nie jest w stanie oprzeć się nadziei, że Bóg pomoże w każdym przypadku – pisze dr Isaacs.

  1. Diffidence based medicine

Medycyna oparta na niepewności siebie, uprawiają ją lekarze, którzy widzą problem tam, gdzie ich koledzy go nie dostrzegają.

  1. Nervousness based medicine

Medycyna oparta na nerwowości – strach przed procesem sądowym jest silnym bodźcem skłaniającym do nadmiernej dociekliwości i nadmiernego leczenia.

  1. Confidence based medicine

Medycyna oparta na zaufaniu. Zdaniem dr. Isaacsa dotyczy ona wyłącznie chirurgów.

U kogo chcesz się leczyć?

No cóż... każdego prześmiewcę medycyny opartej na doświadczeniu osobistym oraz ortodoksyjnego wyznawcę EBM pytam, kogo wybrałby na lekarza mającego go zoperować – tego, który ma doświadczenie osobiste w medycynie, czy tego, który przeczytał wszystkie wytyczne oparte na EBM? Nie spotkałam jeszcze nikogo, kto wybrałby lekarza recytującego z pamięci wytyczne EBM, ale niemającego osobistego doświadczenia w operowaniu.

W każdej dyskusji publicznej konieczne jest zgłoszenie konfliktu interesów (ang. disclosure). U kogo ja się leczę? Mam kartę pacjenta u dwojga kolegów lekarzy, stomatologa i okulisty, oboje to bardzo doświadczeni i utalentowani lekarze praktycy.

Cóż można powiedzieć w podsumowaniu?

Obyśmy tylko zdrowi byli!

Krystyna Knypl

GdL 12_2019